♥One direction Imagine♥ Zakończone
sobota, 9 lutego 2013
:)
No więc nie piszę dalej jakoś nie lubię pisać czegoś po słowach "Kocham cie". W związku z tym zapraszam (po raz kolejny) na drugiego bloga http://speak-softly-love-one-direction.blogspot.com/ mam nadzieje, że też wam się spodoba. Od razu mówię jest to wymysł mojej fantazji a zdjęcia czerpie z internetu. Jeżeli zauważyliście mam jeszcze jednego bloga http://the-story-of-my-and-my-friend.blogspot.com/ na nim są tylko bohaterowie i prolog. Podzielę się z wami tym, że mam pomysł zabójczy na nowego bloga dosłownie. Mam nadzieje, że uda mi się każdego bloga skończyć. Pozdrawiam i przesyłam całuski (oj cholercia coś mi się dzieje z tymi całusami chyba się zakochałam nie no żart xD)
piątek, 25 stycznia 2013
Rozdział V
Tą noc spędziłam u Zayna bo nie chciałam wracać do domu, albo raczej wolałam pobyć z nim. Ja spałam u niego na łóżku w starej koszulce i spodniach Zayna. On zaś spał na podłodze. Do jakiejś 2 w nocy gadaliśmy i opowiadaliśmy o sobie. Dowiedziałam się bardzo ciekawych rzeczy o zespole, o ich członkach.
Kiedy rano się obudziłam Zayna nie było. Nie miałam ochoty wstawać chciałam jeszcze chwile poleżeć. Nagle ktoś wszedł do pokoju, zamkłam oczy udając że śpię. Usłyszałam kroki w moją stronę i zaraz później poczułam pocałunek na ustach. Bardzo mi się to spodobało. Wyciągnęłam rękę w stronę włosów. Zaś w drugą objęłam szyje Zayna. Bo oczywiście to był Zayn.
-Hej księżniczko już wstałaś?- zapytał.
-Tak- dałam mu całusa w usta.
-Mam dla ciebie śniadanie- podał mi tace z kawą i płatkami z mlekiem
-Dziękuje kochanie. Podał byś mi telefon muszę zadzwonić do brata i się wytłumaczyć.
<rozmowa>
-Hej Edward sorry że mnie w domu nie było ale nocowałam u- no właśnie mam powiedzieć u kolegi pomyśli sobie że jestem ...-u koleżanki i wrócę za niedługo.
-Ok bo mam wspaniałą nowinę więc wracaj!
No i się rozłączyłam. Przez chwilę siedziałam na łóżku i zastanawiałam się nowiną. Co to może być?- pytałam sama siebie.
-Kotku pokażesz mi łazienkę bo muszę wracać do domu- zapytałam pokazując swoje białe ząbki.
-Oczywiście- wziął mnie za rękę i poprowadził przez korytarz w stronę dużych dębowych drzwi. Pocałowałam go i weszłam do środka. Widok łazienki oczarował mnie. Na samym środku stał wielki prysznic obok na dłuższej ścianie 3 umywalki a na drugiej 2. Czyli każdy ma swoją. Pożyczyłam się mydła i poszłam się umyć. czułam jak wszystkie troski spływają ze mnie razem z wodą. Niestety ten błogi stan musiałam przerwać. Wyszłam i ubrałam się w rzeczy z wczoraj. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam całą 5.
-Co panna zła na cały świat tu robi?- zapytał Niall
-Przecież wczoraj tu byłam- podeszłam do Zayna. On szybkim ruchem mnie obrócił i przytulił.
-To byłaś ty wow myślałem że Zayn znalazł sobie kogoś innego. I jak to możliwe przecież na każdym kroku się kłóciliście- zapytał Harry.
-Los- powiedziałam.
-Hej Amanda mogę pogadać z tobą na osobności?- zapytał Liam
-Ok- odpowiedziałam.
Zastanawiałam się o co mu chodzi. Czy coś zrobiłam? Nie nie przypominam sobie niczego takiego. Staliśmy w korytarzu i nagle Liam się odezwał.
-Zayn to nasz kumpel i jak go zranisz to masz u nas przerąbane- spokojnie wypowiadał te słowa jak by był ojcem.
-Wiem i nie mam zamiaru. Nie związałam się z nikim do teraz i nie mam zamiaru tego spieprzyć. Rozumiesz?- zapytałam.
-Rozumiem ale mogłaś to zrobić dla sławy.
-Nie raczej nie. Nie jestem pusta- oburzyłam się jego słowami.
-Wierze ci
Odeszłam od niego. Po kilkunastuch sekundach znalazłam się w kuchni.
-Ja idę paa!- zawołałam.
-Czekaj odwiozę cie- powiedział Zayn
-Nie wiesz poradzę sobie pa kotku!- stałam już za furtką i Zayn nie mógł już nic zrobić.
Idąc chodnikiem rozmyślałam co mnie czeka w domu oraz nad tą niespodzianką. Wiatr otulał cale moje ciało. Przechodziły mnie lekkie dreszcze. W końcu za niedługo święta czyli zima. Przechodząc koło willi zobaczyłam podobny samochód do auta mojego brata. Ale cóż to Londyn każdy może mieć tu takie auto.
Chwileczkę przecież to rejestracja Edwarda. Nie czekając ani chwili poszłam w kierunku auta. I zobaczyłam tam nikogo innego jak mojego brata z jakimiś pudłami.
-Hej siostra właśnie to jest nasza niespodzianka!- zawołał.
-Ten dom! Nie żartuj!- czy to możliwe by taki dom był nasz. Skąd ktoś miał na to kasę.
-Nie żartuje dostaliśmy to od dziadków na Boże Narodzenie. Choć zobacz!- i znikł za drzwiami. Na polu zaczął kropić deszcz więc postanowiłam że tez wejdę.
Drzwi były wykonane z drewna, chyba dębu, były przyozdobione maleńkimi liśćmi po bokach. Za nimi znajdował się hol. Był w odcieniach beżu i czekolady. Pierwsze drzwi po lewej to był wielki salon.
Zaś po prawej stronie kuchnia połączona z jadalnią. Dalsze drzwi prowadziły do łazienek.
Na pierwszym pietrze znajdował się mój i brata pokój łazienka oraz dwa pokoje dla gości.
-Wow ten dom jest cudowny!- zawołałam ze swojego pokoju.
-Tak wiem, ale mogła byś mi pomóc z pudłami
-Ok!- zawołałam i zeszłam na dół.
Zalazłam tam 5 pudeł z mojego pokoju. Wszystkie wzięłam na górę. Rozpakowanie ich zajęło mi 2 godziny.
Była już 20 więc postanowiłam zrobić sobie kakao i coś do jedzenia. Po przygotowaniu posiłku poszłam do swojego pokoju. Tam przebrałam się w piżamę i zasiadłam z kolacją przed telewizorem. Akurat puszczany był Władca Pierścieni więc postanowiłam że będę oglądać dalej.
Obudził mnie dzwonek w telefonie. Szybko podbiegłam i go odebrałam.
<rozmowa>
-Hej słońce mam propozycje a raczej prośbę. Bo widzisz mama się uparła że muszę przywieźć jej swoją dziewczynę bo całe media huczą że ją mam i właśnie proszę cie pojedź ze mną
-Oczywiście a na ile godzin?
-No więc na dwa dni albo też jedną noc- po tych słowach zaśmiał się
-No nie wiem ale spoko przyjdę do ciebie o 10
-Ale jest już 11 kotku dopiero wstałaś
-No tak ok ok już się zbieram
<koniec>
Pobiegłam do garderoby i stamtąd wytrzasnęłam te ubrania Wzięłam kurtkę bo obawiałam się deszczu.
I tak niestety się stało. Ale po 10 minutach stałam z małą walizką pod domem Zayna. Zadzwoniłam do drzwi. Dźwięk roznosił się, a z nieba zaczęły spadać pierwsze krople. Deszcz nasilał się a ja dalej stałam. Zadzwoniłam jeszcze raz. I nagle za drzwi wyszedł Zayn.
-Przepraszam cie ale pomyślałem że wrócę po rzeczy i od razu pojedziemy- pocałował mnie krótko ale z namiętnością.
-Nic się nie stało. Najwyżej będę przeziębiona- uśmiechnęłam się pod nosem.- A tak w ogóle to gdzie jedziemy?
-Do mojego wcześniejszego domu w Bradford- wyjaśnił.
-Naprawdę tam? Mieszkałam tam kiedyś!- ta informacja mnie ucieszyła, ale i zarazem posmuciła bo przypominała o złamanej obietnicy.
Jechaliśmy 2 i pół godziny. Kiedy już byliśmy w mieście Zayn skręcił w ulice na której ja i mój przyjaciel mieszkaliśmy. Rodziców nie miałam bo umarli i dlatego z dziadkami sprzedaliśmy dom. Teraz w nim mieszka inna rodzina. Zayn dojechał do domu. O ile się nie mylę to dom mojego przyjaciela. No cóż pewnie on też go sprzedał.
-Jesteśmy na miejscu!- zawołał Zayn wysiadając z samochodu.
-Wiesz że tutaj mieszkał mój przyjaciel?!- zapytałam a raczej wykrzyknęłam z radości bo może dowiem się kto to.
-Nie możliwe ja tu mieszkam od urodzenia. Chyba coś ci się pomyliło. Choć wchodzimy- objął mnie ręką w pasie i razem poszliśmy w kierunku drzwi. Zayn zadzwonił. Otworzyła nam drzwi kobieta. Wydawało mi się że ją z kąś znam.Ale nie wiedziałam z kąt.
-Czyli ty musisz być tą dziewczyną o której cała prasa huczy- podała mi rękę.
-No chyba tak- zaśmiałam się razem z nią.
-Wiesz przypominasz mi taką dziewczynę Hmmm chyba było jej na nazwisko Terertsh. Tak mi się wydaje. Przyjaźniła się z Zaynem od urodzenia.
-Eee ale ja właśnie mam tak na nazwisko- nie mogłam w to uwierzyć. Jak to możliwe. Chyba jej się coś pomyliło. A może to prawda, może Zayn to mój przyjaciel z dzieciństwa. Może to on jest tą osobą którą kochałam. Takie myśli chodziły mi po głowie.
-Em to ty- zapytał. Przypominając moje przezwisko z dzieciństwa.
-Zi?
-Czyli to ty. Wiesz jak bardzo chciałem cie zobaczyć- podniósł mnie i okręcił później postawił i podniósł mój podbródek by mnie pocałować. Moje ręce oplotły jego szyje i tak staliśmy gdy usłyszeliśmy głos.
-Uuu no nareszcie znalazłeś sobie dziewczynę- powiedziała jedna z trzech dziewczyn.
-No nawet ładna!- powiedziała druga.
-Pasujecie do siebie- podsumowała trzecia.
-Wiem! A o to moje siostry. Poznajcie się a ja idę z rzeczami do sypialni.
Tak oto poznałam siostry Zayna i uświadomiłam sobie, że marzenia się spełniają. Mam nadzieje, że nasza miłość przetrwa wszystko.
________________________________________
Jest nareszcie.
A tak w ogóle to moje plany się zmieniły.
Przedwczoraj nie poszłam do kina tylko spotkałam się z kolegą
Wczoraj też nie bo jestem niemiłosiernie chora.
No więc kończę tego bloga i zapraszam na drugi!!!
A teraz idę oglądać Star Wars wojny klonów PAAA!!!
No i jest nareszcie. Jestem choraaaaa. A tak w ogóle to zmieniły
Kiedy rano się obudziłam Zayna nie było. Nie miałam ochoty wstawać chciałam jeszcze chwile poleżeć. Nagle ktoś wszedł do pokoju, zamkłam oczy udając że śpię. Usłyszałam kroki w moją stronę i zaraz później poczułam pocałunek na ustach. Bardzo mi się to spodobało. Wyciągnęłam rękę w stronę włosów. Zaś w drugą objęłam szyje Zayna. Bo oczywiście to był Zayn.
-Hej księżniczko już wstałaś?- zapytał.
-Tak- dałam mu całusa w usta.
-Mam dla ciebie śniadanie- podał mi tace z kawą i płatkami z mlekiem
-Dziękuje kochanie. Podał byś mi telefon muszę zadzwonić do brata i się wytłumaczyć.
<rozmowa>
-Hej Edward sorry że mnie w domu nie było ale nocowałam u- no właśnie mam powiedzieć u kolegi pomyśli sobie że jestem ...-u koleżanki i wrócę za niedługo.
-Ok bo mam wspaniałą nowinę więc wracaj!
No i się rozłączyłam. Przez chwilę siedziałam na łóżku i zastanawiałam się nowiną. Co to może być?- pytałam sama siebie.
-Kotku pokażesz mi łazienkę bo muszę wracać do domu- zapytałam pokazując swoje białe ząbki.
-Oczywiście- wziął mnie za rękę i poprowadził przez korytarz w stronę dużych dębowych drzwi. Pocałowałam go i weszłam do środka. Widok łazienki oczarował mnie. Na samym środku stał wielki prysznic obok na dłuższej ścianie 3 umywalki a na drugiej 2. Czyli każdy ma swoją. Pożyczyłam się mydła i poszłam się umyć. czułam jak wszystkie troski spływają ze mnie razem z wodą. Niestety ten błogi stan musiałam przerwać. Wyszłam i ubrałam się w rzeczy z wczoraj. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam całą 5.
-Co panna zła na cały świat tu robi?- zapytał Niall
-Przecież wczoraj tu byłam- podeszłam do Zayna. On szybkim ruchem mnie obrócił i przytulił.
-To byłaś ty wow myślałem że Zayn znalazł sobie kogoś innego. I jak to możliwe przecież na każdym kroku się kłóciliście- zapytał Harry.
-Los- powiedziałam.
-Hej Amanda mogę pogadać z tobą na osobności?- zapytał Liam
-Ok- odpowiedziałam.
Zastanawiałam się o co mu chodzi. Czy coś zrobiłam? Nie nie przypominam sobie niczego takiego. Staliśmy w korytarzu i nagle Liam się odezwał.
-Zayn to nasz kumpel i jak go zranisz to masz u nas przerąbane- spokojnie wypowiadał te słowa jak by był ojcem.
-Wiem i nie mam zamiaru. Nie związałam się z nikim do teraz i nie mam zamiaru tego spieprzyć. Rozumiesz?- zapytałam.
-Rozumiem ale mogłaś to zrobić dla sławy.
-Nie raczej nie. Nie jestem pusta- oburzyłam się jego słowami.
-Wierze ci
Odeszłam od niego. Po kilkunastuch sekundach znalazłam się w kuchni.
-Ja idę paa!- zawołałam.
-Czekaj odwiozę cie- powiedział Zayn
-Nie wiesz poradzę sobie pa kotku!- stałam już za furtką i Zayn nie mógł już nic zrobić.
Idąc chodnikiem rozmyślałam co mnie czeka w domu oraz nad tą niespodzianką. Wiatr otulał cale moje ciało. Przechodziły mnie lekkie dreszcze. W końcu za niedługo święta czyli zima. Przechodząc koło willi zobaczyłam podobny samochód do auta mojego brata. Ale cóż to Londyn każdy może mieć tu takie auto.
Chwileczkę przecież to rejestracja Edwarda. Nie czekając ani chwili poszłam w kierunku auta. I zobaczyłam tam nikogo innego jak mojego brata z jakimiś pudłami.
-Hej siostra właśnie to jest nasza niespodzianka!- zawołał.
-Ten dom! Nie żartuj!- czy to możliwe by taki dom był nasz. Skąd ktoś miał na to kasę.
-Nie żartuje dostaliśmy to od dziadków na Boże Narodzenie. Choć zobacz!- i znikł za drzwiami. Na polu zaczął kropić deszcz więc postanowiłam że tez wejdę.
Drzwi były wykonane z drewna, chyba dębu, były przyozdobione maleńkimi liśćmi po bokach. Za nimi znajdował się hol. Był w odcieniach beżu i czekolady. Pierwsze drzwi po lewej to był wielki salon.
Zaś po prawej stronie kuchnia połączona z jadalnią. Dalsze drzwi prowadziły do łazienek.
Na pierwszym pietrze znajdował się mój i brata pokój łazienka oraz dwa pokoje dla gości.
-Wow ten dom jest cudowny!- zawołałam ze swojego pokoju.
-Tak wiem, ale mogła byś mi pomóc z pudłami
-Ok!- zawołałam i zeszłam na dół.
Zalazłam tam 5 pudeł z mojego pokoju. Wszystkie wzięłam na górę. Rozpakowanie ich zajęło mi 2 godziny.
Była już 20 więc postanowiłam zrobić sobie kakao i coś do jedzenia. Po przygotowaniu posiłku poszłam do swojego pokoju. Tam przebrałam się w piżamę i zasiadłam z kolacją przed telewizorem. Akurat puszczany był Władca Pierścieni więc postanowiłam że będę oglądać dalej.
Obudził mnie dzwonek w telefonie. Szybko podbiegłam i go odebrałam.
<rozmowa>
-Hej słońce mam propozycje a raczej prośbę. Bo widzisz mama się uparła że muszę przywieźć jej swoją dziewczynę bo całe media huczą że ją mam i właśnie proszę cie pojedź ze mną
-Oczywiście a na ile godzin?
-No więc na dwa dni albo też jedną noc- po tych słowach zaśmiał się
-No nie wiem ale spoko przyjdę do ciebie o 10
-Ale jest już 11 kotku dopiero wstałaś
-No tak ok ok już się zbieram
<koniec>
Pobiegłam do garderoby i stamtąd wytrzasnęłam te ubrania Wzięłam kurtkę bo obawiałam się deszczu.
I tak niestety się stało. Ale po 10 minutach stałam z małą walizką pod domem Zayna. Zadzwoniłam do drzwi. Dźwięk roznosił się, a z nieba zaczęły spadać pierwsze krople. Deszcz nasilał się a ja dalej stałam. Zadzwoniłam jeszcze raz. I nagle za drzwi wyszedł Zayn.
-Przepraszam cie ale pomyślałem że wrócę po rzeczy i od razu pojedziemy- pocałował mnie krótko ale z namiętnością.
-Nic się nie stało. Najwyżej będę przeziębiona- uśmiechnęłam się pod nosem.- A tak w ogóle to gdzie jedziemy?
-Do mojego wcześniejszego domu w Bradford- wyjaśnił.
-Naprawdę tam? Mieszkałam tam kiedyś!- ta informacja mnie ucieszyła, ale i zarazem posmuciła bo przypominała o złamanej obietnicy.
Jechaliśmy 2 i pół godziny. Kiedy już byliśmy w mieście Zayn skręcił w ulice na której ja i mój przyjaciel mieszkaliśmy. Rodziców nie miałam bo umarli i dlatego z dziadkami sprzedaliśmy dom. Teraz w nim mieszka inna rodzina. Zayn dojechał do domu. O ile się nie mylę to dom mojego przyjaciela. No cóż pewnie on też go sprzedał.
-Jesteśmy na miejscu!- zawołał Zayn wysiadając z samochodu.
-Wiesz że tutaj mieszkał mój przyjaciel?!- zapytałam a raczej wykrzyknęłam z radości bo może dowiem się kto to.
-Nie możliwe ja tu mieszkam od urodzenia. Chyba coś ci się pomyliło. Choć wchodzimy- objął mnie ręką w pasie i razem poszliśmy w kierunku drzwi. Zayn zadzwonił. Otworzyła nam drzwi kobieta. Wydawało mi się że ją z kąś znam.Ale nie wiedziałam z kąt.
-Czyli ty musisz być tą dziewczyną o której cała prasa huczy- podała mi rękę.
-No chyba tak- zaśmiałam się razem z nią.
-Wiesz przypominasz mi taką dziewczynę Hmmm chyba było jej na nazwisko Terertsh. Tak mi się wydaje. Przyjaźniła się z Zaynem od urodzenia.
-Eee ale ja właśnie mam tak na nazwisko- nie mogłam w to uwierzyć. Jak to możliwe. Chyba jej się coś pomyliło. A może to prawda, może Zayn to mój przyjaciel z dzieciństwa. Może to on jest tą osobą którą kochałam. Takie myśli chodziły mi po głowie.
-Em to ty- zapytał. Przypominając moje przezwisko z dzieciństwa.
-Zi?
-Czyli to ty. Wiesz jak bardzo chciałem cie zobaczyć- podniósł mnie i okręcił później postawił i podniósł mój podbródek by mnie pocałować. Moje ręce oplotły jego szyje i tak staliśmy gdy usłyszeliśmy głos.
-Uuu no nareszcie znalazłeś sobie dziewczynę- powiedziała jedna z trzech dziewczyn.
-No nawet ładna!- powiedziała druga.
-Pasujecie do siebie- podsumowała trzecia.
-Wiem! A o to moje siostry. Poznajcie się a ja idę z rzeczami do sypialni.
Tak oto poznałam siostry Zayna i uświadomiłam sobie, że marzenia się spełniają. Mam nadzieje, że nasza miłość przetrwa wszystko.
________________________________________
Jest nareszcie.
A tak w ogóle to moje plany się zmieniły.
Przedwczoraj nie poszłam do kina tylko spotkałam się z kolegą
Wczoraj też nie bo jestem niemiłosiernie chora.
No więc kończę tego bloga i zapraszam na drugi!!!
A teraz idę oglądać Star Wars wojny klonów PAAA!!!
No i jest nareszcie. Jestem choraaaaa. A tak w ogóle to zmieniły
wtorek, 22 stycznia 2013
Przepraszam
Przepraszam!!! Powinnam dodać ale nie mam jak przychodzi ksiądz dzisiaj i muszę sprzątać a jutro jadę do kina czwartek muszę spotkać się ze znajomymi. Obiecuje, że dodam w tym tygodniu.
Jak pewnie zauważyliście mam drugiego bloga speak softly love
a to mój ask ------> http://ask.fm/Victoria512
Jeszcze raz wielkie przepraszam ;'C Mam nadzieje że zrozumiecie.
Jak pewnie zauważyliście mam drugiego bloga speak softly love
a to mój ask ------> http://ask.fm/Victoria512
Jeszcze raz wielkie przepraszam ;'C Mam nadzieje że zrozumiecie.
środa, 16 stycznia 2013
Rozdział IV
Bardzo przepraszam, że nie dodałam ale jestem chora a wczoraj nie miałam weny. :C
Polecam: the beczka albo Niekryty krytyk oczywiście na youtube :P
_________________________________________________________________________
...zablokował moje usta pocałunkiem. Co za bezczelność.
-Zadzwonię po policje!- wrzasnęłam gdy już jechaliśmy.
-Królewno nie bądź zła złość piękności szkodzi!- powiedział a później się zaśmiał.
-To ty chyba jesteś diabłem.
-Focham się na ciebie- nie wiem czemu ale rozśmieszyło mnie to. Przecież ja go nienawidzę. Co się ze mną dzieje?
-Dlaczego mam cie nie nazywać królewną przecież tylko szlachta się tak śmieje- posłał w moim kierunku słodki uśmiech "a la" 4-ro latek.
Dalej już nic nie mówiłam nie miałam zamiaru znów się kłócić. Zayn jechał szybko, nie ma się co dziwić to raczej facet "z jajami". Zza szyby zobaczyłam, że pada śnieg. No tak przecież za niedługo święta. Nie zauważyłam że już stoimy przed wielką willą.
-I co każdą dziewczynę porywasz jak nie ma chęci chodzić z takim dupkiem?- zapytałam zła.
-Robię to w specjalnych okolicznościach- podszedł do mnie i chwycił za nadgarstki.- i tylko dla osób które stają się całym moim życiem- szepnął mi do ucha.
Poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Oczywiście ciepłe. Tak jakby ten śnieg był ciepły. Brunet objął mnie i poprowadził w kierunku drzwi mówiąc:
-Napijesz się kakaa a później cię odwiozę- i pocałował w policzek.
Mówiąc szczerzę czułam coś do niego ale nie wiedziałam co. Zawsze kiedy był blisko czułam jak czołg jeździ w moim brzuchu albo motyle latają. Pierwsze myślałam, że to po prostu nienawiść ale chyba nie...
-Uuu Zayn jaką ślicznotkę przywiozłeś- na pierwszy rzut oka zobaczyłam kolesia przefarbowanego na blond, później lokowatego i dwóch brunetów.
-Mi też milo cię poznać- wygięłam wargi w grymas.
-Panna ostry charakter. Hej jestem Louis- wyciągnął w moim kierunku rękę. Ja ją chwyciłam i przywitałam się.
-Ja jestem- i tu przerwał mi Zayn- już zajęta Harry nie licz
-Dlaczego tobie przytrafia się to co najlepsze?- zapytał loczkowaty.
Poczułam jak na policzkach powstają czerwone plamy. O tak zarumieniłam się i to chyba jak burak. Co za porażka.
-Zayn przepraszam bardzo ale ja chyba lepiej wiem czy jestem zajęta i jak na razie mój status to wolna
-Do czasu gdy nie spotkałaś mnie- podszedł do mnie z wielkim kubkiem i pocałował w policzek. Dlaczego jeszcze nie zaczęłam się z nim kłócić?- pytałam sama siebie.
-A tak w ogóle nie przedstawiłam się bo mi przerwałeś mam na imię Emma.- I jesteś z rodu królewskiego- znów Zayn. Mam go dość ale... coś jednak jest w nim... fajnego(?) no może.
-Nie jestem z rodu królewskiego- syknęłam
-Kotku jesteś ja to mówię a ja się nie mylę.
-Nie za dużo sobie pozwalasz? Najpierw mówisz kotku, całujesz mnie no ogólnie traktujesz jak dziewczynę a ja nie jestem twoją dziewczyną.- widać było że posmutniał. Och jak ja nienawidzę siebie za te uczucia.
-Przepraszam- wyszeptałam to. O matko dlaczego w tej sytuacji muszę tracić wiarę w siebie. Kurwa mać!!! I co najgorsze straciłam panowanie nad ciałem. Podeszłam do niego i, i, i, i pocałowałam go z namiętnością. On mnie podniósł i okręcił wokół własnej osi. Usłyszałam ciche "To my pójdziemy" bo zatopiłam się w tęczówkach Zayna były jak ocean bez dna mroczne i tajemnicze.
-Kocham cie, kochałem już jak zobaczyłem cię w aucie ale myślałem że życie nie może być aż tak wspaniale. I wtedy gdy zobaczyłem cię z tymi dziewczynami poczułem że życie jest piękne i że mam mam osobę która jest całym, szczęśliwym, moim światem.
-To kolej na mnie ja sądziłam ze jesteś dupkiem. Seksistowski facio który myśli że może mieć każdą. Ale przez te chwilę spędzone z tobą poczułam, że mogę kochać bo wiesz przyrzekłam sobie że nie zakocham się w nikim do puki nie znajdę miłości mego życia. I na koniec też cię kocham.- czy jest coś wspanialszego niż osoba która cię kocha? Jest ale to w następnym rozdziale. :***
_________________________________________________________________________
No i jest sorry znają się 1 dzień i taka akcja ale wiecie nie mam weny to muszę robić to co mi do głowy przyjdzie. Następny rozdział znów Emmy ale kolejne to jakby lustro ale według Melanii i Samanthy.
Jeśli to czytasz to zostaw komentarz bardzo ale to bardzo proszę. Wiele to dla mnie znaczy.
Polecam: the beczka albo Niekryty krytyk oczywiście na youtube :P
_________________________________________________________________________
...zablokował moje usta pocałunkiem. Co za bezczelność.
-Zadzwonię po policje!- wrzasnęłam gdy już jechaliśmy.
-Królewno nie bądź zła złość piękności szkodzi!- powiedział a później się zaśmiał.
-To ty chyba jesteś diabłem.
-Focham się na ciebie- nie wiem czemu ale rozśmieszyło mnie to. Przecież ja go nienawidzę. Co się ze mną dzieje?
-Dlaczego mam cie nie nazywać królewną przecież tylko szlachta się tak śmieje- posłał w moim kierunku słodki uśmiech "a la" 4-ro latek.
Dalej już nic nie mówiłam nie miałam zamiaru znów się kłócić. Zayn jechał szybko, nie ma się co dziwić to raczej facet "z jajami". Zza szyby zobaczyłam, że pada śnieg. No tak przecież za niedługo święta. Nie zauważyłam że już stoimy przed wielką willą.
-I co każdą dziewczynę porywasz jak nie ma chęci chodzić z takim dupkiem?- zapytałam zła.
-Robię to w specjalnych okolicznościach- podszedł do mnie i chwycił za nadgarstki.- i tylko dla osób które stają się całym moim życiem- szepnął mi do ucha.
Poczułam jak przechodzą mnie dreszcze. Oczywiście ciepłe. Tak jakby ten śnieg był ciepły. Brunet objął mnie i poprowadził w kierunku drzwi mówiąc:
-Napijesz się kakaa a później cię odwiozę- i pocałował w policzek.
Mówiąc szczerzę czułam coś do niego ale nie wiedziałam co. Zawsze kiedy był blisko czułam jak czołg jeździ w moim brzuchu albo motyle latają. Pierwsze myślałam, że to po prostu nienawiść ale chyba nie...
-Uuu Zayn jaką ślicznotkę przywiozłeś- na pierwszy rzut oka zobaczyłam kolesia przefarbowanego na blond, później lokowatego i dwóch brunetów.
-Mi też milo cię poznać- wygięłam wargi w grymas.
-Panna ostry charakter. Hej jestem Louis- wyciągnął w moim kierunku rękę. Ja ją chwyciłam i przywitałam się.
-Ja jestem- i tu przerwał mi Zayn- już zajęta Harry nie licz
-Dlaczego tobie przytrafia się to co najlepsze?- zapytał loczkowaty.
Poczułam jak na policzkach powstają czerwone plamy. O tak zarumieniłam się i to chyba jak burak. Co za porażka.
-Zayn przepraszam bardzo ale ja chyba lepiej wiem czy jestem zajęta i jak na razie mój status to wolna
-Do czasu gdy nie spotkałaś mnie- podszedł do mnie z wielkim kubkiem i pocałował w policzek. Dlaczego jeszcze nie zaczęłam się z nim kłócić?- pytałam sama siebie.
-A tak w ogóle nie przedstawiłam się bo mi przerwałeś mam na imię Emma.- I jesteś z rodu królewskiego- znów Zayn. Mam go dość ale... coś jednak jest w nim... fajnego(?) no może.
-Nie jestem z rodu królewskiego- syknęłam
-Kotku jesteś ja to mówię a ja się nie mylę.
-Nie za dużo sobie pozwalasz? Najpierw mówisz kotku, całujesz mnie no ogólnie traktujesz jak dziewczynę a ja nie jestem twoją dziewczyną.- widać było że posmutniał. Och jak ja nienawidzę siebie za te uczucia.
-Przepraszam- wyszeptałam to. O matko dlaczego w tej sytuacji muszę tracić wiarę w siebie. Kurwa mać!!! I co najgorsze straciłam panowanie nad ciałem. Podeszłam do niego i, i, i, i pocałowałam go z namiętnością. On mnie podniósł i okręcił wokół własnej osi. Usłyszałam ciche "To my pójdziemy" bo zatopiłam się w tęczówkach Zayna były jak ocean bez dna mroczne i tajemnicze.
-Kocham cie, kochałem już jak zobaczyłem cię w aucie ale myślałem że życie nie może być aż tak wspaniale. I wtedy gdy zobaczyłem cię z tymi dziewczynami poczułem że życie jest piękne i że mam mam osobę która jest całym, szczęśliwym, moim światem.
-To kolej na mnie ja sądziłam ze jesteś dupkiem. Seksistowski facio który myśli że może mieć każdą. Ale przez te chwilę spędzone z tobą poczułam, że mogę kochać bo wiesz przyrzekłam sobie że nie zakocham się w nikim do puki nie znajdę miłości mego życia. I na koniec też cię kocham.- czy jest coś wspanialszego niż osoba która cię kocha? Jest ale to w następnym rozdziale. :***
_________________________________________________________________________
No i jest sorry znają się 1 dzień i taka akcja ale wiecie nie mam weny to muszę robić to co mi do głowy przyjdzie. Następny rozdział znów Emmy ale kolejne to jakby lustro ale według Melanii i Samanthy.
Jeśli to czytasz to zostaw komentarz bardzo ale to bardzo proszę. Wiele to dla mnie znaczy.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Rozdział III
Polecam ----> to sama gram to na keyboardzie. Oraz to !!!
____________________________________________________________________
-Emma! Przestań się z nim obściskiwać. Czas na romanse będziesz miała po występie- powiedziała podniesionym tonem. Widać, że była tym wszystkim zdenerwowana.
-Ale to nie mój chłopak pokazał mi tylko, że umie tańczyć- próbowałam ułagodzić sytuacje- A tak w ogóle to my się tylko i wyłącznie kłócimy. Ja nawet go nie lubię
-Kto się czubi ten się lubi- powiedziała i zaśmiała się swoim kobiecym głosem.- Koniec! Teraz ważniejsza sprawa nie ma Patrica.
-O nie
-Może twój kolega zagra królewicza?- zapytała. Mam nadzieje że na żarty
-Ja? Bardzo chętnie!- wiedziałam tylko na to czekał. Dlaczego?- pytałam siebie.
Ale na szczęście teraz do sali wszedł Patric
-Przepraszam za spóźnienie ale pisałem sprawdzian z fizyki!- zawołał.
Podszedł do mnie i uściskałam go. To nie był mój chłopak po prostu przyjaciel.
-Gdzie jest Amanda i dlaczego masz jej ciuchy?- zapytał patrząc złowrogim wzrokiem na Zayna
-No widzisz będziesz całował się ze mną!- Podniosłam swój jakże radosny głos.
-Wow!!! Nawet będzie fajnie- poczułam jak moje policzki się rumienią.
-Koniec pogawędek zaczynajcie próbę!- zawołała pani
No i zaczęliśmy próbę. Czułam się taka szczęśliwa. Ten występ oznaczał, że za niedługo są święta. Kocham ten okres, prezenty i dania. Moje myśli przerwała pani Wotson
-Dajcie z siebie wszystko bo telewizja przyjedzie- I teraz nastał gwar. Wszyscy gadali. Większość dziewczyn poszła się podmalować, ogólnie ulepszyć swój wygląd. Ja jednak zeszłam ze sceny i usiadłam na jednym z foteli. Czułam jak mnie od wewnątrz zżera stres. Poczułam na moich plecach dłoń od której pałało ciepło. Obróciłam głowę i zobaczyłam nikogo innego tylko Zayna
-Nie martw się księżniczką tańczysz fantastycznie i nie popełnisz żadnego błędu- pocieszał mnie ale ja i tak musiałam być wredna.
-Mówiłam nie nazywaj mnie księżniczką. Myślisz, że co, że jesteś bogiem i każda dziewczyna będzie za tobą szalała. Poszukaj sobie innej.- wstałam z fotela i poszłam na scenę. Za chwile miał się zacząć moment z pocałunkiem co mnie jeszcze bardziej dobiło bo obiecałam sobie, że nie będę nikogo całować do momentu gdy znajdę go.
-Zaczynajcie ostatni akt z pocałunkiem!- znów zawołała pani Wotson. Zauważyłam, że na te słowa Zayn wzdrygnął się. A mam go gdzieś to taki dupek który myśli, że dzięki sławie może mieć każdą.
Zaczęłam tańczyć. Kochałam to i czułam się spełniona. Wiedziałam, że robię to co chcę. To co ubóstwiałam od najmłodszych lat. Czułam się jak piórko unoszące się na scenie. Kiedy nadszedł koniec czułam się jak zwykle. Zawiedziona tym wszystkim, że muszę to kończyć. Podeszłam krokiem do królewicza czyli Patrica. I pocałowałam. Zrobiłam to lekko by nie myślał, że coś do niego czuje. On jednak swoim językiem wbił się pomiędzy moje usta. Nie chciałam tego robić więc szybko odskoczyłam trzymając go za rękę obróciłam w kierunku widowni. Poczekaliśmy na resztę. Kiedy przyszli pokłoniliśmy się. Teraz na sale weszła telewizja. Zaczęli się rozkładać. Po ok 30 minutach zaczęło się przedstawienie. Miałam wielki stres. Ale przedstawienie wyszło niesamowicie. Po wszystkim poszłam się umyć. Ubrałam w te rzeczy w których przyszłam. Wyszłam ze szkoły gdy nagle zobaczyłam czarne auto. Wyszedł z niego Zayn.
-Podwieźć cię?- zapytał
-Nie dzięki poradzę sobie- nie miałam ochoty z nim gadać.
-Nie daj się prosić księżniczko, bo cie porwę- widać było na jego ustach złowieszczy uśmiech.
-Nie dziękuje- powiedziałam i odeszłam parę kroków. Gdy nagle ktoś chwycił mnie, podniósł i wsadził do auta. Oczywiście był to Zayn. Chciałam krzyknąć, ale on zablokował moje usta po...
______________________________________________________________________
Przepraszam że nie dodałam wczoraj ale wstałam o 9:30. A z tatą wybieralismy sie na narty. Wróciłam o 15 i musiałam zjeść obiad i zrobić zadania (chociaż mam ferie). Ale dodaje dzisiaj. Jeśli to czytasz to zostaw po sobie znak w postaci komentarza. Usunęłam wersje obrazkową więc możecie szybko dodawać komentarze.
Pozdrawiam Vic :****
PS to jest link na youtube na taki serial <KLIK>
____________________________________________________________________
-Emma! Przestań się z nim obściskiwać. Czas na romanse będziesz miała po występie- powiedziała podniesionym tonem. Widać, że była tym wszystkim zdenerwowana.
-Ale to nie mój chłopak pokazał mi tylko, że umie tańczyć- próbowałam ułagodzić sytuacje- A tak w ogóle to my się tylko i wyłącznie kłócimy. Ja nawet go nie lubię
-Kto się czubi ten się lubi- powiedziała i zaśmiała się swoim kobiecym głosem.- Koniec! Teraz ważniejsza sprawa nie ma Patrica.
-O nie
-Może twój kolega zagra królewicza?- zapytała. Mam nadzieje że na żarty
-Ja? Bardzo chętnie!- wiedziałam tylko na to czekał. Dlaczego?- pytałam siebie.
Ale na szczęście teraz do sali wszedł Patric
-Przepraszam za spóźnienie ale pisałem sprawdzian z fizyki!- zawołał.
Podszedł do mnie i uściskałam go. To nie był mój chłopak po prostu przyjaciel.
-Gdzie jest Amanda i dlaczego masz jej ciuchy?- zapytał patrząc złowrogim wzrokiem na Zayna
-No widzisz będziesz całował się ze mną!- Podniosłam swój jakże radosny głos.
-Wow!!! Nawet będzie fajnie- poczułam jak moje policzki się rumienią.
-Koniec pogawędek zaczynajcie próbę!- zawołała pani
No i zaczęliśmy próbę. Czułam się taka szczęśliwa. Ten występ oznaczał, że za niedługo są święta. Kocham ten okres, prezenty i dania. Moje myśli przerwała pani Wotson
-Dajcie z siebie wszystko bo telewizja przyjedzie- I teraz nastał gwar. Wszyscy gadali. Większość dziewczyn poszła się podmalować, ogólnie ulepszyć swój wygląd. Ja jednak zeszłam ze sceny i usiadłam na jednym z foteli. Czułam jak mnie od wewnątrz zżera stres. Poczułam na moich plecach dłoń od której pałało ciepło. Obróciłam głowę i zobaczyłam nikogo innego tylko Zayna
-Nie martw się księżniczką tańczysz fantastycznie i nie popełnisz żadnego błędu- pocieszał mnie ale ja i tak musiałam być wredna.
-Mówiłam nie nazywaj mnie księżniczką. Myślisz, że co, że jesteś bogiem i każda dziewczyna będzie za tobą szalała. Poszukaj sobie innej.- wstałam z fotela i poszłam na scenę. Za chwile miał się zacząć moment z pocałunkiem co mnie jeszcze bardziej dobiło bo obiecałam sobie, że nie będę nikogo całować do momentu gdy znajdę go.
-Zaczynajcie ostatni akt z pocałunkiem!- znów zawołała pani Wotson. Zauważyłam, że na te słowa Zayn wzdrygnął się. A mam go gdzieś to taki dupek który myśli, że dzięki sławie może mieć każdą.
Zaczęłam tańczyć. Kochałam to i czułam się spełniona. Wiedziałam, że robię to co chcę. To co ubóstwiałam od najmłodszych lat. Czułam się jak piórko unoszące się na scenie. Kiedy nadszedł koniec czułam się jak zwykle. Zawiedziona tym wszystkim, że muszę to kończyć. Podeszłam krokiem do królewicza czyli Patrica. I pocałowałam. Zrobiłam to lekko by nie myślał, że coś do niego czuje. On jednak swoim językiem wbił się pomiędzy moje usta. Nie chciałam tego robić więc szybko odskoczyłam trzymając go za rękę obróciłam w kierunku widowni. Poczekaliśmy na resztę. Kiedy przyszli pokłoniliśmy się. Teraz na sale weszła telewizja. Zaczęli się rozkładać. Po ok 30 minutach zaczęło się przedstawienie. Miałam wielki stres. Ale przedstawienie wyszło niesamowicie. Po wszystkim poszłam się umyć. Ubrałam w te rzeczy w których przyszłam. Wyszłam ze szkoły gdy nagle zobaczyłam czarne auto. Wyszedł z niego Zayn.
-Podwieźć cię?- zapytał
-Nie dzięki poradzę sobie- nie miałam ochoty z nim gadać.
-Nie daj się prosić księżniczko, bo cie porwę- widać było na jego ustach złowieszczy uśmiech.
-Nie dziękuje- powiedziałam i odeszłam parę kroków. Gdy nagle ktoś chwycił mnie, podniósł i wsadził do auta. Oczywiście był to Zayn. Chciałam krzyknąć, ale on zablokował moje usta po...
______________________________________________________________________
Przepraszam że nie dodałam wczoraj ale wstałam o 9:30. A z tatą wybieralismy sie na narty. Wróciłam o 15 i musiałam zjeść obiad i zrobić zadania (chociaż mam ferie). Ale dodaje dzisiaj. Jeśli to czytasz to zostaw po sobie znak w postaci komentarza. Usunęłam wersje obrazkową więc możecie szybko dodawać komentarze.
Pozdrawiam Vic :****
PS to jest link na youtube na taki serial <KLIK>
piątek, 11 stycznia 2013
Rozdział II
Historia minęła szybko. Siedzę na niej sama, ale to nic, bo zasadniczo ją lubię. Ciągle coś pisaliśmy i ciągle coś pani mówiła. Czułam na sobie wzrok Zayna. Ale nie miałam czasu na pytanie go czemu się tak mi przygląda, musiałam iść na wielką sale, prawie jak teatr. Przebrałam się w zwykły strój czyli w paczkę (tak to się chyba nazywa ;) ) i podeszłam do drążka. Zaczęłam się rozciągać.Trwało to niecałe 30 minut. Później zaczęłam ćwiczyć mój układ.
-Emmy proszę podejdź tu!- zawołała z końca sali moja pani od baletu
-Już idę! Szybkim tanecznym krokiem zmierzałam ku pani.
-O co chodzi?
-Widzisz musisz zagrać główną rolę w "Kopciuszku" (nie wiem czy jest takie przedstawienie ale niektóre rzeczy mogą być wymyślone), bo Amanda niestety skręciła kostkę
-Ale ja nie ćwiczyłam tego
-Jesteś świetna dasz sobie radę. Zostawię cie sobie samej poćwicz kroki.
I tak zaczęłam ćwiczyć układ. Był on trudny do opanowania, ale Amanda to moja kumpela i razem z nią to ćwiczyłam. "Mam nadzieję że się uda"- pomyślałam zaciskając ręce.
Swoje kroki ćwiczyłam około godziny. Teraz czas na strój, fryzurę i makijaż. Ubranie kopciuszka czyi jako pierwsze szmaty leżały na mnie idealnie. Włosy zaś miałam spięte w wysoki kok, lekko rozwalony, ale to tylko dla efektu. Wybiła godzina 11. Ludzie powoli zaczęli się zbierać. Gdy nagle przez drzwi od szkoły weszła pani od fizyki z tym brunetem.
-Panno Wotson proszę przypilnować tego młodzieniaszka. Przeszkadza na lekcji więc muszę go gdzieś odesłać.
-Dobrze niech siądzie w pierwszym rzędzie bym miała go na oku.
Poczułam na sobie jego wzrok gdyż w tym czasie ćwiczyłam kroki. Bałam się, że się pomylę.
-Pięknie wyglądasz kopciuszku. Chciał bym być na miejscu królewicza i pocałować taką piękną dziewczynę.- widziałam jego uśmieszek podobało mi się to uczucie ale nie aż tak.
-Na szczęście nie umiesz tańczyć.
-A chcesz się przekonać?- zapytał Mówiąc wstał z krzesła wyszedł po schodkach i z każdym krokiem zbliżał się do mnie. Poczułam w brzuchu jakieś fruwające motylki. Nie wiem czy że szczęścia czy z obawy przed nim.Podszedł do mnie poprosił do tańca. Dałam mu rękę. On ją chwycił i pociągnął mnie do siebie. Nasze ciała razem się stykały. Czułam przyjemne ciepło mieszane z wonią perfum Zayna. Zaczął mnie prowadzić. Czułam się jak w śnie. Tonęłam w głębi jego oczu. Ach co ja wygaduje co się ze mną dzieje? Gdzie moja nienawiść? O to nie ja, ja nie panuje nad moimi ruchami to serce, tak to serce wyczynia. Ale dlaczego, dlaczego chcę bym się w nim zakochała. Od dzieciństwa nie robiłam nic podobnego bo, bo czekałam na tego chłopaka. Ach po co na niego czekam nawet nie wiem jak ma na imię. Ale do tej pory moje serce było spokojny gdy spotykałam chłopaków. Jak by teraz nie mogło wytrzymać samotności i zaczęło kochać. A może to on? Nie, nie raczej nie. Mój błogi stan przerwał krzyk pani Wotson
_______________________________________________________________________
NO ZROBIŁAM II ROZDZIAŁ. MAM NADZIEJE ŻE JEST FAJNY (PO CHOLERĘ PISZĘ WIELKIMI -,-) PROSZĘ O KOMENTARZE.
-Emmy proszę podejdź tu!- zawołała z końca sali moja pani od baletu
-Już idę! Szybkim tanecznym krokiem zmierzałam ku pani.
-O co chodzi?
-Widzisz musisz zagrać główną rolę w "Kopciuszku" (nie wiem czy jest takie przedstawienie ale niektóre rzeczy mogą być wymyślone), bo Amanda niestety skręciła kostkę
-Ale ja nie ćwiczyłam tego
-Jesteś świetna dasz sobie radę. Zostawię cie sobie samej poćwicz kroki.
I tak zaczęłam ćwiczyć układ. Był on trudny do opanowania, ale Amanda to moja kumpela i razem z nią to ćwiczyłam. "Mam nadzieję że się uda"- pomyślałam zaciskając ręce.
Swoje kroki ćwiczyłam około godziny. Teraz czas na strój, fryzurę i makijaż. Ubranie kopciuszka czyi jako pierwsze szmaty leżały na mnie idealnie. Włosy zaś miałam spięte w wysoki kok, lekko rozwalony, ale to tylko dla efektu. Wybiła godzina 11. Ludzie powoli zaczęli się zbierać. Gdy nagle przez drzwi od szkoły weszła pani od fizyki z tym brunetem.
-Panno Wotson proszę przypilnować tego młodzieniaszka. Przeszkadza na lekcji więc muszę go gdzieś odesłać.
-Dobrze niech siądzie w pierwszym rzędzie bym miała go na oku.
Poczułam na sobie jego wzrok gdyż w tym czasie ćwiczyłam kroki. Bałam się, że się pomylę.
-Pięknie wyglądasz kopciuszku. Chciał bym być na miejscu królewicza i pocałować taką piękną dziewczynę.- widziałam jego uśmieszek podobało mi się to uczucie ale nie aż tak.
-Na szczęście nie umiesz tańczyć.
-A chcesz się przekonać?- zapytał Mówiąc wstał z krzesła wyszedł po schodkach i z każdym krokiem zbliżał się do mnie. Poczułam w brzuchu jakieś fruwające motylki. Nie wiem czy że szczęścia czy z obawy przed nim.Podszedł do mnie poprosił do tańca. Dałam mu rękę. On ją chwycił i pociągnął mnie do siebie. Nasze ciała razem się stykały. Czułam przyjemne ciepło mieszane z wonią perfum Zayna. Zaczął mnie prowadzić. Czułam się jak w śnie. Tonęłam w głębi jego oczu. Ach co ja wygaduje co się ze mną dzieje? Gdzie moja nienawiść? O to nie ja, ja nie panuje nad moimi ruchami to serce, tak to serce wyczynia. Ale dlaczego, dlaczego chcę bym się w nim zakochała. Od dzieciństwa nie robiłam nic podobnego bo, bo czekałam na tego chłopaka. Ach po co na niego czekam nawet nie wiem jak ma na imię. Ale do tej pory moje serce było spokojny gdy spotykałam chłopaków. Jak by teraz nie mogło wytrzymać samotności i zaczęło kochać. A może to on? Nie, nie raczej nie. Mój błogi stan przerwał krzyk pani Wotson
_______________________________________________________________________
NO ZROBIŁAM II ROZDZIAŁ. MAM NADZIEJE ŻE JEST FAJNY (PO CHOLERĘ PISZĘ WIELKIMI -,-) PROSZĘ O KOMENTARZE.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Rozdział I
Oczami Emmy
Kiedy się obudziłam zegar pokazywał 5:48. Bolał mnie brzuch, ale wiedziałam że to skutek stresu. Dziś mam występ baletowy. Czasami pytam siebie co taka duża dziewczyna robi w balecie, ale ja to kocham i nikt nie zdoła mnie od tego odciągnąć.
Powoli wstałam z łóżka i zebrałam książki do plecaka. Zapakowałam dodatkowo strój. Wyszłam do łazienki tam umyłam się. Przeglądając się w lustrze oceniłam że umyje jeszcze głowę. Czysta weszłam do pokoju. Tam zamierzałam poszukać ubrań. W końcu ubrałam się w to Poszłam do pokoju brata. Ku mojemu zdziwieniu był ubrany.
-Jedziemy?- zapytałam bo nie miałam najmniejszej ochoty zasuwać na nogach
-Dobra-po chwili- A no i życzę ci powodzenia.
-Dzięki- dodałam wychodząc z pokoju
Szybko zaprałam portfel i telefon. Wsiadłam do auta brata. Niestety mój brat jest starszy i chodzi na studia. Jego uczelnia znajduje się na prawo a moje liceum na lewo no i tam zazwyczaj wysiadam. Teraz też to musiałam zrobić. Kiedy byliśmy w pobliżu tego miejsca jakiś chłopak wepchał nam się przed maskę.
-Debilu jak łazisz- wrzeszczał brat- Nikt nie nauczył cię zasad- przerwałam mu
-Nie drzyj mordy i tak dupek cie nie posłucha- Nigdy nie lubiłam jak brat się wydzierał
Po kilku minutach znalazłam się przed szkołą. Od razu przywitały mnie moje przyjaciółki.
-Zgadnij kto u nas się będzie uczył- radośnie powiedziała Melanii
-Robert Pattinson?- po chwili dodałam- Nie no przecież za stary nie wiem mówcie
-4 chłopaków z One Direction- wykrzyknęła Samantha Rozumiem ją bo w końcu ona zna takich ludzi, ale ja nie.
-Kto?
-No ten sławny zespół- po chwili dodała- Nie bądź taka zacofana
-Nie jestem zacofana nie znam ich- W tej chwili Melanii pokazała na 4 chłopaków siedzących na ławce. Koło nich był on. Ten chłopak który wpadł na jezdnie. Zauważyli że się im przyglądamy i ręką pokazali byśmy przyszli do nich. nie miałam najmniejszej ochoty z nim się poznać.
-Chcecie autograf czy też zdjęcie?- Zapytał blondyn przyglądając się Melanii.
-Nie dziękujemy nie jesteśmy tymi fankami które piszczą na wasz widok a mówiąc szczerze nie słyszałam nigdy o was- Odpowiedziałam mu
-No weź księżniczko czemu od razu jesteś taka zła?- Zapytał mnie czarnooki chłopak który wtargnął na jezdnie.
-Po pierwsze nie jestem zła, po drugie nie jestem księżniczką i po trzecie czy ty nie znasz się na zasadach ruchu drogowego?- syknęłam w jego stronę
-Dlaczego miał bym nie znać się- tutaj przerwał- To ty jechałaś z tym chłopakiem? Ładnie razem wyglądacie- Widać było po jego oczach że go czymś zasmuciłam.
-Tak to ja jechałam ale z BRATEM- powiedziałam to z naciskiem na ostatnie słowo
Dopiero teraz się skapnęłam się że moje koleżanki już zaczęły gadać z innymi z tej bandy
-Melanii idziesz bo mamy matmę a wiesz jak ja potrzebuje z tobą siedzieć
-No ok idę- Zmierzałam w stronę sali numer 17. Była to jedna z 2 lekcji na których się uczę bo później mam próby i przedstawienie baletowe. Weszłam do klasy i razem z Melanii zajęłyśmy miejsca. Nagle przez drzwi do klasy weszła ta banda pajaców. Zastanawiam się czemu darze ich taką nienawiścią.
-Hej piękna widzę że mamy razem matmę- powiedział ten brunet
-Niestety
-Ej czemu jesteś taka zła?
-Nie jestem zła i odpieprz się.
-Pff
Skończyłam dyskusje z brunetem i zaczęłam gadać z Mel. Jak zwykle nie mogłam się opanować od śmiechu przez co miałam hohoho uwag negatywnych.
-Panno Emmy proszę siąść z Zayn'em i przestać gadać. Czułam to, czułam że nauczyciel zrobił to specjalnie. Chciał się zemścić i musiał mnie przełożyć do Zayna. Szłam tam z ponurom miną. Co było dziwnego nic do mnie nie gadał. Nic a nic tylko cały czas się na mnie gapił. Trochę to mnie wkurzało ale cóż lepsze to niż prowadzenie z nim dyskusji. No nareszcie koniec matmy. Została historia i to co kocham czyli balet.
______________________________________________________________________
No i jest I część. Mam nadzieje że się podoba. Przepraszam za błędy. I proszę o komentarze bo to mnie mobilizuje do dalszej pracy.
Kiedy się obudziłam zegar pokazywał 5:48. Bolał mnie brzuch, ale wiedziałam że to skutek stresu. Dziś mam występ baletowy. Czasami pytam siebie co taka duża dziewczyna robi w balecie, ale ja to kocham i nikt nie zdoła mnie od tego odciągnąć.
Powoli wstałam z łóżka i zebrałam książki do plecaka. Zapakowałam dodatkowo strój. Wyszłam do łazienki tam umyłam się. Przeglądając się w lustrze oceniłam że umyje jeszcze głowę. Czysta weszłam do pokoju. Tam zamierzałam poszukać ubrań. W końcu ubrałam się w to Poszłam do pokoju brata. Ku mojemu zdziwieniu był ubrany.
-Jedziemy?- zapytałam bo nie miałam najmniejszej ochoty zasuwać na nogach
-Dobra-po chwili- A no i życzę ci powodzenia.
-Dzięki- dodałam wychodząc z pokoju
Szybko zaprałam portfel i telefon. Wsiadłam do auta brata. Niestety mój brat jest starszy i chodzi na studia. Jego uczelnia znajduje się na prawo a moje liceum na lewo no i tam zazwyczaj wysiadam. Teraz też to musiałam zrobić. Kiedy byliśmy w pobliżu tego miejsca jakiś chłopak wepchał nam się przed maskę.
-Debilu jak łazisz- wrzeszczał brat- Nikt nie nauczył cię zasad- przerwałam mu
-Nie drzyj mordy i tak dupek cie nie posłucha- Nigdy nie lubiłam jak brat się wydzierał
Po kilku minutach znalazłam się przed szkołą. Od razu przywitały mnie moje przyjaciółki.
-Zgadnij kto u nas się będzie uczył- radośnie powiedziała Melanii
-Robert Pattinson?- po chwili dodałam- Nie no przecież za stary nie wiem mówcie
-4 chłopaków z One Direction- wykrzyknęła Samantha Rozumiem ją bo w końcu ona zna takich ludzi, ale ja nie.
-Kto?
-No ten sławny zespół- po chwili dodała- Nie bądź taka zacofana
-Nie jestem zacofana nie znam ich- W tej chwili Melanii pokazała na 4 chłopaków siedzących na ławce. Koło nich był on. Ten chłopak który wpadł na jezdnie. Zauważyli że się im przyglądamy i ręką pokazali byśmy przyszli do nich. nie miałam najmniejszej ochoty z nim się poznać.
-Chcecie autograf czy też zdjęcie?- Zapytał blondyn przyglądając się Melanii.
-Nie dziękujemy nie jesteśmy tymi fankami które piszczą na wasz widok a mówiąc szczerze nie słyszałam nigdy o was- Odpowiedziałam mu
-No weź księżniczko czemu od razu jesteś taka zła?- Zapytał mnie czarnooki chłopak który wtargnął na jezdnie.
-Po pierwsze nie jestem zła, po drugie nie jestem księżniczką i po trzecie czy ty nie znasz się na zasadach ruchu drogowego?- syknęłam w jego stronę
-Dlaczego miał bym nie znać się- tutaj przerwał- To ty jechałaś z tym chłopakiem? Ładnie razem wyglądacie- Widać było po jego oczach że go czymś zasmuciłam.
-Tak to ja jechałam ale z BRATEM- powiedziałam to z naciskiem na ostatnie słowo
Dopiero teraz się skapnęłam się że moje koleżanki już zaczęły gadać z innymi z tej bandy
-Melanii idziesz bo mamy matmę a wiesz jak ja potrzebuje z tobą siedzieć
-No ok idę- Zmierzałam w stronę sali numer 17. Była to jedna z 2 lekcji na których się uczę bo później mam próby i przedstawienie baletowe. Weszłam do klasy i razem z Melanii zajęłyśmy miejsca. Nagle przez drzwi do klasy weszła ta banda pajaców. Zastanawiam się czemu darze ich taką nienawiścią.
-Hej piękna widzę że mamy razem matmę- powiedział ten brunet
-Niestety
-Ej czemu jesteś taka zła?
-Nie jestem zła i odpieprz się.
-Pff
Skończyłam dyskusje z brunetem i zaczęłam gadać z Mel. Jak zwykle nie mogłam się opanować od śmiechu przez co miałam hohoho uwag negatywnych.
-Panno Emmy proszę siąść z Zayn'em i przestać gadać. Czułam to, czułam że nauczyciel zrobił to specjalnie. Chciał się zemścić i musiał mnie przełożyć do Zayna. Szłam tam z ponurom miną. Co było dziwnego nic do mnie nie gadał. Nic a nic tylko cały czas się na mnie gapił. Trochę to mnie wkurzało ale cóż lepsze to niż prowadzenie z nim dyskusji. No nareszcie koniec matmy. Została historia i to co kocham czyli balet.
______________________________________________________________________
No i jest I część. Mam nadzieje że się podoba. Przepraszam za błędy. I proszę o komentarze bo to mnie mobilizuje do dalszej pracy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)